Tekst ten jest tłumaczeniem ze strony DHV i został zamieszczony za zgodą Karla Slezaka.
Tłumaczyła Krystyna Karnicka.

Jak to często bywa, górę Babadag okrywały chmury. W każdym razie częściowo. Na wysokości około 1000 metrów znajdowała się warstwa chmur, rozpościerająca się na dużej powierzchni, zalegająca aż do morza. W ciągu dnia pokrywa chmur nieśmiało przecierała się. Tu i tam można było przez chmury zobaczyć morze. Jak zwykle latała duża część obecnych na strtowisku pilotów. "To jest normalne na Babadag; tylko obecne tu szkoły latania i nieliczni piloci (Freiflieger) rezygnują przy tych warunkach z latania" - objaśnia Achim Heinicke, instruktor paralotniarstwa z Abensberg, który opiekuje się tu grupą niemieckich paralotniarzy.

Piloci kalkulują w ten sposób: pułap chmur zaczyna się daleko poniżej miejsca startu; szybując w kierunku morza jest się 10 - 15 minut w drodze zanim zanurkuje się w chmury. Dzięki temu jest się tak oddalonym od zbocz góry, że nawet kilkuminutowy lot bez widoczności i niezauważona w chmurach zmiana kierunku o 180 stopni nie kryje w sobie niebezpieczeństawa zderzenia się z górą.

01
Mgła nad Babadag, w tym przypadku sięgająca ponad wysokość startowiska.
Pomimo tego piloci jednak latają.


"Pokrywa chmur ma grubość co najwyżej 50 metrów i jest w niej mnóstwo dziur" - taką informację przekazywali w tym dniu osobom czekającym na startowisku piloci, którzy już raz lecieli i wyjechali na górę aby raz jeszcze spróbować. "Absolutnie super!Zrobisz 2,3 zwitki spirali i jesteś na dole, pod chmurami." Wielu pilotów tak właśnie się bawiło w tym dniu; poszybować do górnej granicy chmur, potem ostra spirala przez szarą, wilgotną "zupę"; warstwa chmur rzeczywiście jest cienka, nie więcj niż 50 metrów i pod sobą widzi się błyszczące morze.

Przed wieczorem startowisko zapełnia się. Również wielu pilotów, którzy ze względu na spowijające górę chmury leżeli na plaży, wyjeżdżają na górę aby rozkoszować się jeszcze wieczornym lotem. Wszyscy spodziewają się, że chmura, która utworzyła się na skutek padającego w poprzednim dniu deszcu, rozejdzie się umożliwiając lot.

Instruktor Achim Heinike tak opisuje atmosferę na miejscu startu: "Niesamowicie piękny wiczór, wyśmienite warunki startowe. Kto już wykonał lot opowiadał z euforią o tym, jak wspaniałą przygodą była spirala przez chmury. Bardzo proste, całkowicie bezpieczne a jednak podniecające. Dobry nastrój, luz, beztroska pilotów jest zaraźliwa. Wszędzie słychać śmiech, niektórzy śpiewają, inni całkowicie wyluzowani zaczynają tańczyć." Jeden z miejscowych pilotów zachęca wszystkich, biega od grupy do grupy i podgrzewa atmosferę: "chodźcie, lecimy wszyscy! To wspaniałe przeżycie!" 40, 50 pilotów daje się porwać chwili. Rozkładają skrzydła. Pilot za pilotem startuje.

W międzyczasie warstwa chmur zamyka się znowu całkowicie. Żadnych dziur. Jeden z tureckich pilotów tandemu, który już wylądował, przekazuje jednak przez radio następującą wiadomość: "Nie ma problemu! Grubość warstwy chmur nadal nie przekracza 50 metrów."

02 02
Chmury okrywają wszystko, widoczność równa prawie zeru.
Niektórym wcale to nie przeszkadza. Kto się dokładnie przypatrzy
ujrzy jednak na obu zdjęciach paralotniarzy latających w tej "zupie".

Achim Heinicke rejestruje jednak od dłuższego czasu wyraźny spadek temperatury powietrza. Robi się wilgotniej i chłodniej. Warstwa chmur wydaje się jednak dla osób patrzących z góry nie zmieniona i na oko znajduje się na tej samej wysokości.

04
Pokrywa chmur wydaje się z góry nie zmieniona.

Turecki pilot startuje razem z małą grupą: 36-letni Niemiec, 32-letnia Holenderka i acro-pilot Felix Rodriguez. Nie lecą jednak, tak jak większość, lotem szybującym daleko od góry aby wpadając w chmurę trzymać się tak daleko od zbocza, jak to tylko możliwe, tylko tuż po starcie zaczynają kręcić spirale, wingovery i SATy.
Jak zostało ustalone, tuż przed zetknięciem z chmurą zaczynają kręcić ostrą spiralę. Dla dwojga z nich okazała się być spiralą śmierci. Grubość warstwy chmur wzrosła bowiem w krótkim czasie do ponad 100 metrów. Felix Rodriguez, zawodowiec, jako pierwszy zauważył, że sytuacja jest szalenie niebezpieczna. Odpuszcza spiralę aby zmniejszyć szybkość opadania i dlatego z odpowiednim wyprzedzeniem spostrzegł, że zbliża się do skalnej ściany. Udaje mu się zmienić kierunek lotu i uniknąć kolizji ze skałą. Felix znajduje we mgle kierunek do ladowiska i może cały i zdrowy zakończyć lot. Turecki pilot ma niewiarygodne szczęście. Wykonując spiralę trafia prosto w gałęzie drzewa wyrastającego ze skały. Poza złamaniem nogi nie odnosi wiekszych urazów. Natomiast Holenderka i Niemiec, wykonując spiralę, uderzają w skałę z całym impetem. Pilotka z Holandii zginęła prawdopodobnie na miejscu. Niemiec żył jeszcze po kolizji. Umierając zdołał wydobyć swoją komórkę i porozumieć się z kolegą na startowisku. Jednak udzielenie mu pomocy nie było możliwe. Nikt nie wiedział gdzie znajduje się ciężko ranny pilot. Użycie helikoptera było niemożliwe z powodu narastającej warstwy chmur.

Następnego dnia zwłoki dwóch osób oraz ciężko ranny turecki pilot zostały zniesione ze skał. Podczas wielogodzinnej akcji ratunkowej w górach ruch lotniczy nad Babadag trwał jak gdyby ta tragedia nigdy nie miała miejsca. Dzień poźniej nad górą ponownie panowały "chmurne" warunki, niewzruszenie latano jednak tuzinami przez chmury.

Karl Slezak
Referent ds. bezpieczeństwa
Wszystkie zdjęcia: Hans Schmalzl
05
Robienie spirali przez chmury było
w tym dniu zabawą dla wielu pilotów.

Dyplomowany meteorolog i instruktor latania, Hannes Schmalzl, objaśnia dlaczego mgła, względnie pokrywa chmur, może w krótkim czasie zmienić swoją grubość. Taka właśnie sytuacja wystąpiła podczas opisywanego wypadku.

Mgła i związane z nią problemy dla pilotów - Hannes Schmalzl

W gęstą, ścielącą się nad ziemią warstwę mgły, normalnie nie strtuje żaden pilot. Ani nieustraszeni śmiałkowie, ani posiadacze GPS-ów czy innych zdobyczy techniki. Co jednak, gdy wjazd na startowisko prowadził przez 50, 100 czy 200 - metrową warstwę mgły, a dolina czy równina poniżej były wolne natomiast powyżej mgły, przy świecącym słońcu, panowały idealne warunki do latania? Jeżeli pokrywa mgły po długim, wytrwałym czekaniu pozornie staje się cieńsza lub w niektórych miejscach pojawiają się w niej "okna"? Jeśli na ocenę sytuacji wywiera presję wielkie pragnienie latania siedzące gdzieś głęboko w naszej głowie? To normalne, że warunki często wydawają się o wiele lepsze niż są w rzeczywistości.

Chociaż ja zawsze byłem zbyt tchórzliwy na takie na takie eksperymenty w "przebijaniu" się przez chmury, wiem o dziesiątkach takich lotów, które zakończyły się szczęśliwie. Wiadomo jednak, że prawdopodobieństwo wylądowania na drzewie przy tak "łatwych" warunkach lotu we mgle było o wiele większe, niż podczas lotu w warunkach dobrej widoczności.

Pomijawszy dni, kiedy występuje cienka, zbita, ledwie zmieniająca się w czasie pokrywa mgły lub lokalne miejsca na zboczu wypełnione warstwą mgły, występują zjawiska, które dla "pilotów we mgle" niosą oprócz utraty widoczności i orientacji w przestrzeni, oznaczają dalszy wzrost niebezpieczeństwa: może dochodzić do bardzo szybkiego tworzenia się mgły, która będzie się rozciągać w dół aż do ziemi. I zamiast spokojnych warunków szybowania zastaje się zupełnie inne warunki: silny wiatr, prądy wstępujące i opadające oraz pełny repertuar turbulencji - od łagodnych do ekstremalnie silnych.

 

Jakie mogą być przyczyny tego, że zdawało by się bezpieczna droga może momentalnie się zmienić, widoczność spaść do zera?

  • Jeśli bardzo wilgotne masy powietrza (a więc powietrze z bardzo małymi róznicami punktu rosy), które występują po długotrwałych lub intensywnych opadach, ochładzają się prędko w następstwie rozprężania się.

    Czasami wystarczy uniesienie się powietrza o kilka metrów ażeby na zboczu zaczęła się kondensacja na dużym obszarze i praktycznie wszędzie w tym samym czasie. Przy tym jest mało znaczące, czy powietrze wznosi się na zboczu daltego, że ma mniejszą gęstość na skutek ogrzania się czy dlatego, że poruszające się powietrze natrafia na swojej drodze na przeszkodę (górę). I jedno i drugie może zdarzyć się na pojedyńczych wzniesieniach, na pagórkach, górach średniej wielkości, alpejskich ścianach czy górach nadbrzeżnych. Wiatr w kierunku gór powoduje czasem tworzenie się w dolinach mgły, uwarunkowane ochładzaniem się powietrza, spowodowanym jego rozprężaniem się na skutek wznoszenie się na przeszkodach terenowych.

    Często zaskoczeniem dla niedoświadczonych pilotów jest to, że już minimalne opadnięcie mas powietrza wystarczy, aby mgła w krótkim czasie rozszła się częściowo czy nawet całkowicie. Kto jednak w takim wypadku ma nadzieję na długotrwałą poprawę sytuacji przeważnie jest w błędzie. Jak długo bowiem wilgotna masa powietrza nie zostanie zastąpiona przez powietrze suche lub też się silnie nie ogrzeje, pozostaje problem nagłego tworzenia się mgły. Doświadczeni piloci znają to nieszczęsne zjawisko: rozejście się mgły gdy wieje wiatr od tyłu i szybkie tworzenie się mgieł jak tylko zacznie wiać wiatr od czoła powodujący unoszenie się powietrza na zboczu i to, jak już wspomniałem wcześniej, niezależnie od tego czy unoszenie jest spowodowane ogrzaniem się powietrza czy też jego napływem na zbocze.

  • Dopływ wilgotnego powietrza, np. z obszarów opadów lub lokalnych burz albo też z przedpola frontów atmosferycznych. Występuje wtedy kondensacja na dużych obszarach, na których powietrze zostaje przymusowo uniesione.

    W górach średnich i wysokich często tworzą się w okolicach opadów tumany mgły. Jeśli powietrze pochodzi z lokalnych opadów, problem ten dotyczy często tylko pojedyńczych startowisk. Jeśli jednak powietrze napływa z obszarów opadów na froncie atmosferycznym stanowi to pierwsze z niebezpieczeństw czychających czychających na pilotów.

    Mgła może dopiero powstawać w obszarach,latania ale jest również możliwe, że nadciągnie z obszarów opadów. Raz wolniej, innym razem z dużą prędkością. Dolina, jeszcze w danej chwili "otwarta", z doskonałą widocznością, zasnuje się mgłą w kilka minut.

  • Jeśli masy zimnego powietrza wsuną się pod ciepłe, wilgotne powietrze może to doprowadzić do tego, że w cieplejszym powietrzu nastąpi obniżenie się punktu rosy i powstanie pomieszana mgła.
  • Jeśli ciepłe i wilgotne powietrze płynie nad zimnym podłożem, jest duże prawdopodobieństwo tworzenia się mgły na skutek ochładzania napływającego powietrza.

    Dziękujmy Pawłowi Szukale za udostępnienie artykułu.
Komentarze
Szukaj
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

!joomlacomment 4.0 Copyright (C) 2009 Compojoom.com . All rights reserved."

  • Zdjęć:   702
  • Kategorii:   142
  • Odsłon:   79798
  • Komentarzy:   12
  • Głosów:   13
Nikt nie jest online
Gości: 19
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj322
mod_vvisit_counterWczoraj391
mod_vvisit_counterW tym tygodniu1616
mod_vvisit_counterW tym miesiącu7240
mod_vvisit_counterWszystkie198330